Szymon, zacznijmy od tego, czy Ty tęsknisz już za żużlem?

Zdecydowanie tak. Ten przełom roku to jest czas, kiedy każdy z żużlowców zaczyna tęsknić za kółkami na żużlowym torze. Staramy się tę tęsknotę zaspokoić treningami na siłowni, motocrossie, ale zdecydowanie zaczynamy tęsknić.

Poznaliśmy już terminarz. Lubisz zaczynać od takich mocnych spotkań, jak z Wilkami Krosno, czy nie zwracasz uwagi na to, kto jest przeciwnikiem?

Lubię zaczynać sezon od konkretnego spotkania, bo to jest czas, kiedy wiele jeszcze w drużynie można poprawić, a taki sprawdzian na tle silnego rywala zawsze jest dobrym i miarodajnym punktem odniesienia, który daje nam odpowiedzi na wiele pytań i ustawia często siłę zespołu na resztę sezonu.

Preferujesz mecze domowe czy wyjazdowe na początek sezonu?

Nie mam takich preferencji. Najważniejsze, żeby mecz był wygrany i udany, a czy to jest mecz domowy, czy na wyjeździe to nie ma już to dla mnie większego znaczenia. W zeszłym sezonie wolałem zaczynać na wyjeździe ze względu na zaawansowane prace torowe na naszym stadionie i wykonywanie odwodnienia liniowego, ale w tym roku nie będzie tego problemu. Wierzę, że wiosna szybko przyjdzie, zima będzie łaskawa i będziemy szybko mogli wyjechać na własny tor i przygotować się do tego spotkania.

Mamy zimę. Jak wyglądają Twoje przygotowania do sezonu? Czy na razie na spokojnie, czy ruszyłeś „pełną parą”?

Przygotowania już idą „pełną parą” na wielu frontach – począwszy od biura, przez warsztat, kończąc na siłowni czy sali ćwiczeń. Dużo spotkań ze sponsorami w celu zamknięcia budżetu, treningi na siłowni, abym był w jak najlepszej formie fizycznej. Mechanicy pracują w warsztacie, kompletujemy części, lada dzień będziemy składać motocykle. Oczywiście, do tego trochę czasu z rodziną, żeby się nacieszyć najbliższymi, żeby tych naładowanych baterii starczyło nam na cały sezon.

Rozmawiała Weronika Tołłoczko

Kategorie: News