2011-12-21 08:31:00
Zima to bardzo niewdzięczna pora roku dla kibiców żużla i dziennikarzy. Jedynym gorącym tematem jest tak naprawdę okres transferowy. Kiedy emocje po zmianach barw klubowych zaczynają powoli opadać, próżno na horyzoncie szukać innych ekscytujących momentów. Dla nas jest to dosyć leniwy czas, tymczasem sami zawodnicy mają przed sobą jedno z najcięższych zadań w całym roku.
Spora część kibiców jest zdania, że główną rolę w sukcesie odgrywa dobrze dobrany sprzęt. Jest to opinia poniekąd trafna, choć tylko w pewnym stopniu. Na udany sezon wpływa także czas, jaki zawodnik poświęca na przygotowanie do miesięcy zmagań na torze. Oczywiście, z zapartym tchem śledzimy doniesienia, że dany żużlowiec przeznaczył dodatkowe środki na nowe silniki czy zmienił tunera. Jednak najlepsze nawet motocykle stają się bezużyteczne, jeżeli ich właściciel nie poczyni dostatecznych kroków, by odpowiednio przygotować się fizycznie. Wbrew pozorom jest to bardzo ważny element, zachowanie maksimum koncentracji na torze przez cały wyścig wymaga pełnej kontroli fizycznej nad sprzętem. Nie bez znaczenia pozostaje długość i intensywność żużlowego sezonu. Zawodnicy zazwyczaj startują w kilku ligach, wielu turniejach na szczeblu zarówno krajowym, jak i międzynarodowym. W ciągu roku szalenie ważna jest umiejętność szybkiej regeneracji pomiędzy poszczególnymi zawodami, a dobra kondycja fizyczna jest tutaj kluczem. Bardzo często słyszymy, że pod koniec wyczerpującego sezonu niektórzy zawodnicy nie wytrzymują obciążeń i znacząco obniżają loty, pomimo dobrego zaplecza sprzętowego. Przykładem może być tutaj choćby postawa Janusza Kołodzieja z końcówki minionego sezonu.
Zawodnicy najczęściej zaczynają przygotowania w okresie grudniowo-styczniowym. Sposobów na uzyskanie wymaganej kondycji jest wiele. Trening żużlowca jest bardzo zróżnicowany i ogólnorozwojowy. Oprócz standardowego biegania i przerzucania żelaza w siłowni, często korzystają oni z dorobku innych dyscyplin. Niewiele osób wie, jak rewelacyjne efekty daje trening bokserski. Z pięściarskich metod korzystają nie tylko żużlowcy, ale także np. piłkarze. Sam miałem okazję kilka lat temu przez całą zimę trenować równolegle w jednej sali z grupą z Polonii, a także piłkarzami innego klubu. Co ciekawe, to właśnie ci pierwsi dużo lepiej znosili mordercze obciążenia fundowane przez bokserskich fachowców. Grupa ta składała się głównie z młodych żużlowców, wśród których znajdowali się między innymi Michał Robacki, Marcin Jędrzejewski, a także Krzysztof Buczkowski, wówczas jeszcze jako junior. Nowy-stary zawodnik ekipy ze Sportowej brylował wśród swoich kolegów (zdecydowanie wyróżniał się także zapomniany już nieco Robert Umiński, który zakończył karierę) pod względem zaangażowania i podejścia do treningów. Już wtedy widać było, jak wielki profesjonalizm będzie towarzyszył mu przez dalszą przygodę ze speedwayem. Oczywiście, treningi dla zawodników Polonii miały zdecydowanie mniej kontaktową formę niż zwykle, jednak pod względem wytrzymałościowym były na doskonałym poziomie. Sama ich forma była bardzo przydatna, ponieważ pięściarz i żużlowiec mają jedną wspólną cechę w budowie fizycznej. Zarówno jednemu, jak i drugiemu zależy na znacznym przyroście siły i wytrzymałości bez nabywania dodatkowych kilogramów.
Przedsezonowe treningi, jak już wspominałem, mogą przybrać bardzo różną formę. Swojego czasu na przykład, korzystający z jednego z kompleksów basenowych na bydgoskich Wyżynach mogli podziwiać doskonałą kondycję wówczas jeszcze czynnego zawodnika naszego klubu, Roberta Sawiny. Abstrahując jednak od profilu czysto fizycznego, należy znaleźć też czas na inny aspekt przygotowań. Żużel to w wielu wypadkach sport drużynowy. Atmosfera w zespole często ułatwia wygrywanie poszczególnych spotkań, większe zaufanie skutkuje lepszą współpracą w poszczególnych parach. Integracji zespołu i budowania swoistego team spirit trudno dokonać na przestrzeni sezonu. Zawodnicy nieraz po zawodach muszą pakować sprzęt do swoich busów i jechać wiele kilometrów na kolejne zawody. Nerwowa atmosfera w trakcie spotkań ligowych to również nie jest odpowiedni moment. Dlatego często organizowane są bardzo krótkie zgrupowania. W Bydgoszczy jesteśmy świadkami tego manewru już po raz kolejny. W dniach 19-22 stycznia drużyna uda się do Kołobrzegu. Oczywiście, nie będzie to okres bezczynny, natomiast trudno wierzyć, by te 4 dni miały mieć znaczący wpływ na fizyczną kondycję zawodników. Tutaj chodzi właśnie o aspekt psychologiczny. Skład Polonii jest względnie stały, tak naprawdę jedynym nowym zawodnikiem jest Artiom Łaguta. Integracja nie będzie żadnym problemem, swoje plusy zapewne ma też doskonała znajomość Rosjanina z jego rodakiem, Emilem Sajfutdinowem. Po raz pierwszy w nowej roli kapitana sprawdzi się także Tomasz Gapiński. Dobra atmosfera może mieć niebagatelny wpływ na postawę zespołu w lidze. To właśnie kolejny element, w którym możemy upatrywać przewagi nad resztą stawki. Stałość, stabilizacja i wzajemne zaufanie – to hasła, które będą towarzyszyć Polonii w roku 2012.
Autor: Filip Jurkiewicz
Spora część kibiców jest zdania, że główną rolę w sukcesie odgrywa dobrze dobrany sprzęt. Jest to opinia poniekąd trafna, choć tylko w pewnym stopniu. Na udany sezon wpływa także czas, jaki zawodnik poświęca na przygotowanie do miesięcy zmagań na torze. Oczywiście, z zapartym tchem śledzimy doniesienia, że dany żużlowiec przeznaczył dodatkowe środki na nowe silniki czy zmienił tunera. Jednak najlepsze nawet motocykle stają się bezużyteczne, jeżeli ich właściciel nie poczyni dostatecznych kroków, by odpowiednio przygotować się fizycznie. Wbrew pozorom jest to bardzo ważny element, zachowanie maksimum koncentracji na torze przez cały wyścig wymaga pełnej kontroli fizycznej nad sprzętem. Nie bez znaczenia pozostaje długość i intensywność żużlowego sezonu. Zawodnicy zazwyczaj startują w kilku ligach, wielu turniejach na szczeblu zarówno krajowym, jak i międzynarodowym. W ciągu roku szalenie ważna jest umiejętność szybkiej regeneracji pomiędzy poszczególnymi zawodami, a dobra kondycja fizyczna jest tutaj kluczem. Bardzo często słyszymy, że pod koniec wyczerpującego sezonu niektórzy zawodnicy nie wytrzymują obciążeń i znacząco obniżają loty, pomimo dobrego zaplecza sprzętowego. Przykładem może być tutaj choćby postawa Janusza Kołodzieja z końcówki minionego sezonu.
Zawodnicy najczęściej zaczynają przygotowania w okresie grudniowo-styczniowym. Sposobów na uzyskanie wymaganej kondycji jest wiele. Trening żużlowca jest bardzo zróżnicowany i ogólnorozwojowy. Oprócz standardowego biegania i przerzucania żelaza w siłowni, często korzystają oni z dorobku innych dyscyplin. Niewiele osób wie, jak rewelacyjne efekty daje trening bokserski. Z pięściarskich metod korzystają nie tylko żużlowcy, ale także np. piłkarze. Sam miałem okazję kilka lat temu przez całą zimę trenować równolegle w jednej sali z grupą z Polonii, a także piłkarzami innego klubu. Co ciekawe, to właśnie ci pierwsi dużo lepiej znosili mordercze obciążenia fundowane przez bokserskich fachowców. Grupa ta składała się głównie z młodych żużlowców, wśród których znajdowali się między innymi Michał Robacki, Marcin Jędrzejewski, a także Krzysztof Buczkowski, wówczas jeszcze jako junior. Nowy-stary zawodnik ekipy ze Sportowej brylował wśród swoich kolegów (zdecydowanie wyróżniał się także zapomniany już nieco Robert Umiński, który zakończył karierę) pod względem zaangażowania i podejścia do treningów. Już wtedy widać było, jak wielki profesjonalizm będzie towarzyszył mu przez dalszą przygodę ze speedwayem. Oczywiście, treningi dla zawodników Polonii miały zdecydowanie mniej kontaktową formę niż zwykle, jednak pod względem wytrzymałościowym były na doskonałym poziomie. Sama ich forma była bardzo przydatna, ponieważ pięściarz i żużlowiec mają jedną wspólną cechę w budowie fizycznej. Zarówno jednemu, jak i drugiemu zależy na znacznym przyroście siły i wytrzymałości bez nabywania dodatkowych kilogramów.
Przedsezonowe treningi, jak już wspominałem, mogą przybrać bardzo różną formę. Swojego czasu na przykład, korzystający z jednego z kompleksów basenowych na bydgoskich Wyżynach mogli podziwiać doskonałą kondycję wówczas jeszcze czynnego zawodnika naszego klubu, Roberta Sawiny. Abstrahując jednak od profilu czysto fizycznego, należy znaleźć też czas na inny aspekt przygotowań. Żużel to w wielu wypadkach sport drużynowy. Atmosfera w zespole często ułatwia wygrywanie poszczególnych spotkań, większe zaufanie skutkuje lepszą współpracą w poszczególnych parach. Integracji zespołu i budowania swoistego team spirit trudno dokonać na przestrzeni sezonu. Zawodnicy nieraz po zawodach muszą pakować sprzęt do swoich busów i jechać wiele kilometrów na kolejne zawody. Nerwowa atmosfera w trakcie spotkań ligowych to również nie jest odpowiedni moment. Dlatego często organizowane są bardzo krótkie zgrupowania. W Bydgoszczy jesteśmy świadkami tego manewru już po raz kolejny. W dniach 19-22 stycznia drużyna uda się do Kołobrzegu. Oczywiście, nie będzie to okres bezczynny, natomiast trudno wierzyć, by te 4 dni miały mieć znaczący wpływ na fizyczną kondycję zawodników. Tutaj chodzi właśnie o aspekt psychologiczny. Skład Polonii jest względnie stały, tak naprawdę jedynym nowym zawodnikiem jest Artiom Łaguta. Integracja nie będzie żadnym problemem, swoje plusy zapewne ma też doskonała znajomość Rosjanina z jego rodakiem, Emilem Sajfutdinowem. Po raz pierwszy w nowej roli kapitana sprawdzi się także Tomasz Gapiński. Dobra atmosfera może mieć niebagatelny wpływ na postawę zespołu w lidze. To właśnie kolejny element, w którym możemy upatrywać przewagi nad resztą stawki. Stałość, stabilizacja i wzajemne zaufanie – to hasła, które będą towarzyszyć Polonii w roku 2012.
Autor: Filip Jurkiewicz













































































